Witam
wszystkich. :D
W końcu
święta, a co za tym idzie – dużo wolnego! Pisanie idzie mi wolniej, niż
sądziłam, chyba złapałam "świątecznego lenia". x-x Ale to nic, dzisiaj
prezentuję wam tego krótkiego oneshota, a niedługo prawdopodobnie skończę nowy
rozdział „Przepaści” i kolejną miniaturkę, tak więc do końca grudnia powinno się jeszcze kilka postów pojawić.
Od razu
ostrzegam, że aby zrozumieć pewne rzeczy trzeba znać tę serię, szczególnie
czwartą część, ponieważ fabuła dzieje się po zakończeniu wydarzeń z tej gry.
Jeżeli nie mieliście z nią styczności, radziłabym posiłkować się DMC wiki.
Oneshot niespecjalnie skupia się na głębszej fabule, pojawia się jednak kilka
nazw, które mogą sprawić wam kłopot (chociażby demony lub broń głównych
bohaterów).
Muszę też
podziękować Tamie, która enty raz sprawdza te bazgrołki, chroniąc je przed
błędami i moją osobistą gramatyką (Kali jeść, Kali pić). Dzięki, Tama! ;-;
Życzę miłego
czytania. : )
***
Odkąd Nero zamieszkał wraz z Dante w Devil May Cry, niemal
codziennie razem wykonywali jakieś zlecenia, zarabiając na spłatę długów
mężczyzny. Tej nocy nie było inaczej, tajemniczy pracodawca zaproponował dużą
sumę za wyplenienie demonów z południowej części miasta, gdzie – jak
wytłumaczył – mieszczą się dwie jego fabryki, z których te stwory wypłoszyły
już niemal wszystkich pracowników.
– Coś ich tutaj
podejrzanie dużo. – Nero chwycił Ramieniem Diabła próbujące na niego skoczyć
Straszydło i uderzył potworem z całej siły o ziemię.
– Poważnie? – Syn Spardy wyciągnął Ebony i Ivory, z
pomocą pistoletów zaczął pozbywać się idącego na nich stada mniejszych kreatur.
Akurat te demony były na tyle słabe, że padały po kilku trafieniach. – Nie
zauważyłem. Już się zmęczyłeś, dzieciaku? – Dante posłał młodszemu łowcy kpiący
uśmieszek, od którego demoniczna ręka chłopaka zalśniła intensywniej błękitnym
blaskiem.
– W życiu. Za to ty się spociłeś, staruchu. Usiądź
sobie i pozwól mi dokończyć. – O wiele agresywniej odciął z pomocą Czerwonej
Królowej głowę najbliższego Mroza, chwilę potem rzucając się na Blitza. W
momencie, gdy przeciął go na pół, coś chwyciło tył jego płaszcza. Młody Sparda
przyciągnął go do siebie nim Fault, który pojawił się nagle tuż pod Nero,
zdążył zacisnąć szczęki.
– Uważaj, młody. Jeszcze cię wciągnie. – Puścił go i
wbił Rebelianta prosto w nabrzmiały brzuch Megastraszydła. – Ten „staruch”
chyba właśnie uratował ci tyłek.
– Ten staruch powinien się zająć własnymi sprawami, a nie
próbować udowodnić mi na każdym kroku, że jest ode mnie lepszy! – warknął
wojowniczo, zestrzelając Niebieską Różą kilka Szturmów skaczących po dachach
budynków wokół nich.
– Nie próbuję ci nic udowadniać – zaprzeczył szybko
Dante. – Ja po prostu JESTEM od ciebie lepszy.
