piątek, 30 kwietnia 2021

Rozdział 16: Strach i zaufanie

Jaaa nie wiem co się stało, no usiadłem dzisiaj i w jeden dzień cały rozdział napisałem. óuó''' Znaczy, to dobrze! ta Przepaść już mi od kilku tygodni po głowie chodziła, ale nie mogłem się za nią zabrać, bo kurde w ostatnich miesiącach wkręciłem się w Genshin Impact i oderwać się od tego nie mogłem! Tak na marginesie, chcecie jakieś oneshoty z Gejshina? .0.

 No więc przybył rozdział 16! Moje pięknie rozpisane plany poszły się jebać jeśli chodzi o kolejność rozdziałów, bo jako że planuję dość sporo rzeczy, to postanowiłem przyspieszyć akcję i nie cackać się z chłopcami, tylko buldożerem pchać ich ku sobie.

 Wink wonk dla osóbki, która pod ostatnim postem zostawiła dłuższy komentarz i przypomniała mi o scenie gdzie Spring obśmiewał domniemaną nadopiekuńczość Bonnie'ego, to dzięki tobie Bonnie miał swoją malutką zemstę! Zemsta polegała na dwóch zdaniach dialogu, ale shhh. xD

Dobrej, nie przedłużam, miłego czytania! 


***

poniedziałek, 8 marca 2021

Rozdział 15: Jesteś idiotą

Uh oh, była zmuła, ale w końcu rozdział! Zrobiłem plan prawie na cały drugi sezon Przepaści, mam jeszcze problem z odpowiednim rozmieszczeniem wydarzeń na samą końcówkę, ale generalnie większość rzeczy już szczegółowo jest ustalona, więc prawdopodobnie dzięki temu będę pisać szybciej.
Jeszcze nieco się wlekę z naszymi chłopcami, ale powoli ich relacja ruszy z kopyta, indżoj, ma frends~ 

***

czwartek, 4 marca 2021

Durarara!! oneshot - Sidła

         No więc... ostatnio znalazłem folder, gdzie trzymałem wszystkie rzeczy na bloga w czasach jak go jeszcze regularnie prowadziłem. I znalazłem tam o dziwo kilka skończonych oneshotów, między innymi ten, jeszcze jakiś z Harry'ego Pottera, bodajże z Detroit i... no to tutaj to było pisane parę lat temu, pewnie w okresie jak byłem ABSOLUTNIE ZAJARANY Shizayą (ta faza mi wraca co kilka lat) i postanowiłem, że ja wrzucę. Bo czemu ma siedzieć w szufladzie, ani to nie długie, ani nie odkrywcze, ale fajnie będzie trochę to miejsce rozruszać. Nie straciłem więc czasu na bazgranie tego shota, cały czas skrobię Przepaść!

No, nie przedłużam, miłego! >w<

środa, 23 grudnia 2020

Rozdział 14: Kłamstwo

No, to wpada ten czternasty rozdziałek, mam nadzieję, że będzie się fajnie czytać! Piętnasty nadal jest w produkcji, nie wiem, kiedy go skończę, nic nie obiecuję, bo jak wspominałem przy ostatnim poście - wypadłem nieco z tych fanfików, także no, różnie to z weną bywa, tak samo jak czasem. Może któregoś wieczoru znowu mi coś odwali i dwa czapterki na raz strzelę, kto wie?
Miłego i wesołych świąt życzę!

***

sobota, 12 grudnia 2020

Rozdział 13: Koniec i początek

Uh oh, trochę minęło! Na wstępie chcę bardzo podziękować wszystkim, którzy na tę „Przepaść” czekali, pojawiało się w czasie mojej nieobecności sporo komentarzy (zarówno tutaj jak i na Wattpadzie), gdyby nie one, to pewnie nie zmotywowałbym się do powrotu!

Szczerze? Zacząłem pisać nowy rozdział tego opka już ponad pół roku temu… i napisałem go tak do połowy, po czym wena mi umarła. Wróciłem do sprawy bodajże kilka dni temu i od razu natrzaskałem zarówno rozdział 13, jak i 14 (mam zatem jeden w zapasie). Nie wiem, co po tych dwóch rozdziałach, 15 rozdział napocząłem, ale kij wie, kiedy mnie znowu tak najdzie, no nie będę ukrywać, że w ostatnich latach fanfików nie pisuję i zwyczajnie ciężko mi wrócić do tego, co było kiedyś. ALE! Postaram się ogarnąć i chociaż tę „Przepaść” napisać do końca, póki będzie na nią czekać przynajmniej jedna osoba, to tak na dobre jej nie porzucę!

Pewnie widać, że mój styl się zmienił, sporo rzeczy się zmieniło, trudno przez te dwa-trzy lata nie ewoluować, co nie? Mam nadzieję, że to nie będzie razić, a raczej da jakieś… poczucie nowej ery? Idk, łapajcie to gówno, aktualnie piszę bez długoterminowego planu, bo pogubiłem wszystkie notatki, zobaczymy co z tego wyjdzie~


***

niedziela, 23 czerwca 2019

BLOG ZAWIESZONY

Już dłuższy czas (będzie z rok!) blog praktycznie nie funkcjonuje. Jestem mocno wdzięczny za pojawiające się regularnie komentarze i posty na shoutboxie, ale... no mimo chęci i prób pisania, jakoś mi to już nie wychodzi. Naprawdę długo z tym zwlekałem, ale w końcu przyszedł czas na oficjalne zawieszenie tego bloga, nie ma co karmić ludzi nadzieją, że w najbliższej przyszłości coś się pojawi, bo kompletnie wypadłem z rytmu w kwestii pisania, zajmuję się teraz bardziej tworzeniem swojego świata i to mnie w większej mierze pochłania. Nie mówię, że blog umarł na zawsze, może kiedyś wróci mi wena, ale z pewnością nie stanie się to za tydzień czy miesiąc, co chyba widać po mojej aktywności tutaj.
Dzięki wszystkim za wsparcie, do zobaczenia!

piątek, 15 czerwca 2018

(Miniaturka AC) Dzień 7 cz.3 - Wracaj

No, tak oto dobrnęliśmy do ostatniej miniaturki. Seria zaczęła się 8 listopada 2015 roku i trwała aż po dziś dzień, czyli niemal trzy lata (niewiele zabrakło), ale to głównie przez to, że nie pisałem tego regularnie i robiłem z blogiem duże przerwy, a nie przez ich przesadną długość, bo w Wordzie zajęły mi ledwie 63 strony i około 31500 słów w zaokrągleniu (i tak za dużo, jak na miniaturki).
To już koniec "Tygodnia" - serii, która w pierwotnym zamyśle miała być ot luźną komedyjką, bez ambicji i głębszej fabuły, a która gdzieś tam po drodze uderzyła kilka razy w poważniejsze przemyślenia. Będzie mi tego fest brakować, fajnie mi się to pisało, mam nadzieję, że wam się równie fajnie czytało i że nie przekazałem tymi miniaturkami niczego szkodliwego/krzywdzącego (nie, homoseksualizm szkodliwy nie jest, bardziej miałem tu na myśli sprawy typu: toksyczna relacja między partnerami, gloryfikowanie gwałtu itp.).
Dziękuję za wytrwanie do samego końca! :)

***

Nasir opuścił biuro jako pierwszy; po złożeniu raportu i okazaniu posklejanego od krwi pióra, Malik zaproponował mu odpoczynek i wyjechanie dopiero nad ranem, dzieciak jednak wolał wyruszyć w podróż już teraz. Niespełna kwadrans później z biura zabrał się też informator, z zamiarem odwiedzenia bogatej dzielnicy i podsłuchania kilku osób, które prawdopodobnie mogły być w posiadaniu ważnych informacji; poza tym miał niepokojąco trafne przeczucie, że gdyby został choć sekundę dłużej, Ibn-La’Ahad poderżnąłby mu gardło (mimo wyjaśnień zarządcy, zdegradowany mistrz jakoś niezbyt chciał wierzyć, że na wpół nagi, rozwalony na poduchach facet, nie robił sobą żadnych aluzji i ABSOLUTNIE NIKOGO NIE UWODZIŁ), także koniec końców zarządca został w biurze sam na sam ze swoim kochankiem.
– Jakoś mi dziwnie z myślą, że po tym wszystkim mamy się tak po prostu rozstać. Może momentami przychodzą tu irytujące osoby i nieco brakuje mi jakichś większych potyczek, ale w gruncie rzeczy całkiem fajnie jest w tym twoim biurze – mruknął asasyn, cierpliwie czekając, aż jego partner uwolni mu rękę.
– Co fakt to fakt, bez ciebie znowu zrobi się tu cholernie cicho – przyznał rafiq, zręcznie wyplątując zdegradowanego mistrza z więzów. – No, gotowe. Muszę przyznać, nie spodziewałem się, że naprawdę wytrzymasz cały tydzień. Więcej, radziłeś sobie doskonale, więc z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że wygrałeś ten nasz zakład – oświadczył właściciel biura, robiąc kilka kroków w tył i opierając się plecami o kraniec biurka.